list do M.
czwartek, 19 maja 2011Witaj Małgosiu, widzę że Bogdan jest Ci bardzo oddany, to podziękowanie, które Ci złożył wczoraj po mszy, bo to było podziękowanie, naprawdę jest zmęczony całą sytuacją w jakiej oboje się znajdujecie, sądzę, że powinnaś systematycznie zażywać leki antydepresyjne, na pewno Cię to nie uzależni na tym etapie ich przyjmowania, a pomoże się wyciszać, bo zarówno Ty jak i On potrzebujecie wyciszenia, Ty może wtedy mniej byś absorbowała Bogdana swoimi lękami, a On na pewno przez to też będzie wracał do równowagi psychicznej. Myślę, że gdyby zasięgnął porady psychiatry, na pewno by sobie pomógł. Powinnaś nie nakazując Mu, ale radząc tak to przedstawiać. On faktycznie jest w tym co Was dręczy, sam. Marta zbyt daleko, zbyt mało zorientowana na Wasz problem, widzi tylko, że Ty swoim "gadaniem" zadręczasz" Ojca, ale ale to spojrzenie dziecka, cóż z tego, że dorosłego, dziecka, które też ma swoje problemy, trudności. Jeśli korzysta tam z porady terapeuty, psychiatry, to dobrze. To nie wstyd, to po prostu szukanie pomocy, ratunku. Najważniejsza jest rozmowa, ale Wam trudno teraz znaleźć język na rozmowę, za bardzo się wszyscy troje pogubiliście.Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia.PSCo do Twojej Mamy, to niestety, krzyż, który dźwigamy z faktu bycia córkami, dlatego musisz szybciej się pozbierać, aby Bogdan nie czuł się tak bardzo osaczony.














KOMENTARZE
Brak komentarzy
zostaw komentarz