Życie i Zmartwychwstanie nasze

piątek, 24 czerwca 2011 Życie i Zmartwychwstanie nasze

Serce Jezusa, Życie i Zmartwychwstanie nasze - zmiłuj się nad nami!


Człowiek nieuchronnie zmierzał ku śmierci. Z własnej woli wybrał śmierć. Wybrał oddalenie od Życia – od Boga. Serce człowieka powoli przestawało bić. Krew przepływała przez nie, ale jakby nie dawała już życia. Serce ludzkie obumierało! Człowiek zwrócony w stronę śmierci zapomniał o swoim dawcy życia. Życie go nie interesowało. Przepaść śmierci mieniąca się pięknymi kolorami była bardziej pociągająca.


Bóg, który człowieka stworzył, kocha go z całego Serca. I nieustannie o jego serce walczył. Ale człowiek albo nie widział starań Boga, albo ich widzieć nie chciał. Na różne sposoby Bóg próbował pokazać mu jak bardzo go kocha i jak bardzo Mu zależy na tym, żeby człowiek do Niego wrócił. Wydawało się, że człowiek dokonał już ostatecznego wyboru, że nie zmieni swojej decyzji. Co zresztą atrakcyjniejszego od śmierci miałby do zaoferowania Bóg? Życie? To przecież z tego życia człowiek chce uciekać do śmierci. A innego życia nie zna. I chyba nie chce znać. Śmierć jest o wiele atrakcyjniejsza. Nie wiążą się z nią żadne zobowiązania. Nie mówi o odpowiedzialności. Tyle swobody. Jednorazowy wybór. I o nic się nie trzeba martwić… Świat oferowany przez śmierć – pozbawiony zobowiązań – jest po prostu łatwiejszy…


A życie… nieustanne trudności, problemy, zmaganie się ze sobą, ze światem… i ten wciąż wtrącający się do wszystkiego Bóg. Zawsze czegoś chcący od człowieka, a nawet żądający! Na co to komu?
Bicie ludzkiego serca stawało się coraz to wolniejsze. Ledwo można było wyczuć puls. Człowiek zaczynał wpadać w przepaść śmierci nie zdając sobie sprawy, że ta przepaść nie ma dna. Jest tylko pustka. Jeszcze większa niż ta, której doświadczył za życia. Nieustanne spadanie w dół. Bez możliwość powrotu. Omamiony przez śmierć, człowiek spisywał się na pewną zagładę.


Bóg kochający człowieka całym swoim Sercem nie mógł na to tak spokojnie patrzeć. Nie mógł dopuścić do śmierci swojego własnego dziecka. Umierającego przecież tak zwyczajnie z własnej woli. Ale nie mógł też mu niczego zabronić. W końcu sam dał mu wolną wolę.
By uratować człowieka, Bóg stworzył swoje własne Serce. I umieścił Je w świecie. Ale świat i tak Go nie przyjął. Nie rozpoznał w Nim tego czym dla człowieka to Serce naprawdę było. Nie dojrzał w Nim ratunku dla siebie. Serce Boga wypełnione miłością i nadzieją zostało uznane przez człowieka za wrogie. Intruz chcący zniszczyć już pięknie poukładany świat.


Ale posłuszne Bogu, Serce zeszło na świat. Doświadczyło ludzkiego życia. Zobaczyło czym jest śmiech i płacz, czym radość i smutek, weszło do ludzkiego domu, zasmakowało goryczy i słodkości ludzkich relacji. Doświadczyło cierpienia. Przemierzało świat i spoglądało w oczy napotykanych ludzi. Próbowało dojrzeć w nich jakikolwiek promyk nadziei. W wielu z nich widziało tylko rozpacz. Najdziwniejsze jest to, że oni sami tego nie dostrzegali. Wydawało się im, że wszystko jest w porządku. Co gorsza, w Nim samym również nie dostrzegali nic szczególnego!
Serce zrozumiało, że nie osiągnie nic słowami ani czynami. „Oczy, które mogłyby Je widzieć, musi najpierw stworzyć, uszy, których nie mają, musi najpierw wszczepić, by byli w stanie słyszeć, musi dać im nieznany zmysł, który pozwoli im odczuwać Boga, nowy zapach i smak, tak by poznali boską woń i mogli smakować boski pokarm”. Musi ich stworzyć na nowo. Musi wszczepić w ich serca na nowo tchnienie życia. Sprawić, by chcieli żyć. Ale jak to zrobić? Jak sprawić, by przestali marzyć o śmierci? Jak pokazać im, że życie jest znacznie atrakcyjniejsze?
Serce zrozumiało, że będąc wśród ludzi musi rozpalić w ich sercach pragnienie Życia. Musi im pokazać, że jedyna Droga jaka prowadzi do Życia, to Droga przez Prawdę! Człowiek musi dojrzeć, że tkwiąc w tym życiu, nieuchronnie zbliża się do śmierci. Jedynym sposobem by pokazać człowiekowi, że kurczowe trzymanie się tego życia oznacza śmierć, pustkę, jest pokazanie mu, że istnieje coś więcej.


Serce musi zatem umrzeć. Musi samo doświadczywszy życia na ziemi, zakończyć je tak jak każdy człowiek, by potem móc rozpocząć Nowe Życie i pokazać człowiekowi, że warto żyć. Przejście Serca przez śmierć do prawdziwego Życia jest jedynym ratunkiem dla człowieka. I choć człowiek będzie w dalszym ciągu mógł wybrać śmierć, to jednak fakt, że śmierć została pokonana przez Serce, zmienia wiele rzeczy. Człowiek dostrzega miłość Boga, bo rozlała się ona wokół niego dzięki Sercu, które dalej mu towarzyszy. Człowiek nakierowuje swoje życie na cel – dom Ojca, w którym jest wiele mieszkań. Człowiek tęskni za miłością. I to jest rzecz jeszcze wykorzystywana przez śmierć… mami czasami człowieka ułudami miłości… a człowiek zapatrzony w te ułudy jak w swoje spełnienie idzie na oślep… ale zawsze ma możliwość powrotu, ponieważ Serce Zwyciężyło. Serce Zmartwychwstało! I otwarło drogę powrotną.
Serce jest oznaką życia. Gdy bije, wiemy, że żyjemy. Gdy przestają przez nie przepływać strumienie ożywczej krwi, zbliża się nieuchronnie śmierć. A potem… potem nie ma już pustki… nie ma beznadziei… nie ma rozpaczy… potem jest Prawdziwe Życie. Życie pełne prawdziwej miłości na obiecanym nam pastwisku. Życie i Zmartwychwstanie nasze…


Por. H. Balthasar, Serce świata, przekł. U. Poprawska, Wam, Kraków 2003.

 

dk. Kamil Gołuszka

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz

SPONSORZY:

Poczta Polska Bank Pocztowy

PARTNERZY MEDIALNI:

Radio Plus Przewodnik Katolicki Areopag XXI

PARTNERZY:

Rycerze Kolumba Caritas Sanktuarium Bożego Miłosierdzia Ruch Światło-Życie Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży PSPO
NCK NCK
Copyright Franciszkanska3.pl | Hosting zapewnia Onet.pl