Turystyka aborcyjna Polek do Wielkiej Brytanii

czwartek, 2 września 2010 Turystyka aborcyjna Polek do Wielkiej Brytanii

Wobec pojawiających się w mediach danych liczbowych wskazujących na skalę turystyki aborcyjnej Polek w Wielkiej Brytanii w zakresie 10 000 - 30 000 rocznie, eksperci Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka opracowali raport określający rzeczywistą skalę zjawiska.



W artykule w "Rzeczpospolitej" czytamy: "Czy naprawdę tak dużo Polek przerywa ciążę na Wyspach? (…) 10 tys. Polek to liczba na pewno wielce przesadzona - usłyszeliśmy w BPAS" (British Pregnancy Advisory Service, jeden z głównych dostawców aborcji w UK w ramach ubezpieczenia).

W Wielkiej Brytanii wszystkie zabiegi aborcyjne są rejestrowane - zarówno te refundowane przez państwo, jak i opłacone z prywatnych funduszy kobiet poddających się zabiegowi. Wspólny dokument National Statistics i Departament of Health zatytułowany "Statistical Bulletin. Abortion Statistics. England and Wales 2009" podaje dokładną liczbę Polek (nie-rezydentek), które dokonały aborcji w 2009 w Anglii i Walii: 20 (słownie: dwadzieścia). Ta liczba jest zdecydowanie bliższa prawdziwej skali turystyki aborcyjnej Polek do Wielkiej Brytanii niż liczba między 10 000 a 30 000 rocznie. Podkreślić należy, że liczba aborcji w Walii i Anglii wśród nie-rezydentek ze wszystkich krajów świata wyniosła w 2009 roku 6 643, przy znaczącym spadku od roku 2000, kiedy wynosiła 9 910.

Statystyki dotyczące aborcji wśród rezydentek w Wielkiej Brytanii nie dotyczą zjawiska turystyki aborcyjnej ze względu na czas i warunki uzyskania statusu rezydenta w Wielkiej Brytanii (o który można się starać po 5 latach pobytu w tym kraju lub po przepracowaniu 12 miesięcy). Niniejsza raport nie kwestionuje, że wśród kobiet-rezydentek UK poddających się aborcji w Wielkiej Brytanii znajdują się również Polki, jednak tych zabiegów nie można kwalifikować jako turystyki aborcyjnej, lecz jako aborcje kobiet mieszkających na stałe w kraju, gdzie aborcja jest legalna. Warto w tym miejscu podkreślić, że fala polskiej emigracji do Wielkiej Brytanii nie zmieniła poziomu aborcji w tym kraju. Utrzymuje się on na stałym poziomie (dane z powyższego biuletynu statystycznego to: rok 2000 - 185 375, 2003 - 190 660, 2005 - 194 353, 2007 - 205 598, 2009 - 195 743), a liczba aborcji dokonywanych w Wielkiej Brytanii w sektorze prywatnym, ze środków własnych kobiet, w omawianym okresie kilkukrotnie spadła (rok 2000 - 44 068, 2003 - 36 450, 2005 - 29 154, 2007 - 22 786, 2009 - 11 462). Dane te wskazują, że masowa emigracja Polek do Wielkiej Brytanii nie miała wpływu na zwiększenie się liczby wykonywanych tam aborcji.

Akcje propagandowe przeprowadzane przez organizację SROM (plakaty informujące o rzekomo "darmowych" aborcjach dla Polek w Wielkiej Brytanii) są wyjątkowo szkodliwym społecznie zjawiskiem, wprowadzającym w błąd kobiety będące w dramatycznej sytuacji życiowej. Marcin Marczak w artykule pt. "SROM kłamie. Aborcja na Wyspach nie jest bezpłatna" w "Newsweeku" donosi: "Jak dowiedzieliśmy się w brytyjskim ministerstwie zdrowia, europejskie umowy gwarantujące bezpłatną pomoc medyczną dla obcokrajowców nie dotyczą zabiegów wykonywanych planowo i bez nagłej konieczności. A takim, w myśl brytyjskiego prawa, jest aborcja. Co więcej, kobietom z Unii, które przyjadą do Wielkiej Brytanii w celu przerwania ciąży na koszt publicznej służby zdrowia, może zostać postawiony zarzut wyłudzenia".

Przytoczone powyżej liczby mają mocne umocowanie w szerszym kontekście zmian społeczno-kulturowych w Polsce w ostatnim trzydziestoleciu. Rozwój świadomości społecznej i ewolucja stosunku Polek do problematyki prokreacji oraz życia człowieka od poczęcia doprowadziły do tego, że w latach 1980-2010 znacznie zmalała liczba Polek decydujących się na aborcję. Świadczą o tym m.in. następujące fakty:

1) W Polsce w 1997 r. weszła w życie nowelizacja Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 30 sierpnia 1996 r. dopuszczająca tzw. aborcję na życzenie[9]. W 1997 r., w czasie rocznego obowiązywania tej nowelizacji liczba zabiegów przerywania ciąży wyniosła 3047. Nie jest więc możliwe, aby obecna skala turystyki aborcyjnej Polek (która wymusza kosztowny i czasochłonny wyjazd do obcego kraju, wiążący się z utrudnieniami związanymi choćby z barierą językową) 10-krotnie przekraczała liczbę aborcji dokonanych legalnie i bezpłatnie w Polsce w 1997 r., w identycznych warunkach socjologiczno-kulturowych, bez konieczności ponoszenia przez kobietę żadnych dodatkowych kosztów.

2) Z danych podawanych przez ośrodki badania opinii publicznej wynika, że społeczna akceptacja aborcji w Polsce z roku na rok spada. Wnioski takie można wysnuć z analizy kolejnych raportów CBOS, z których wynika, że społeczny sprzeciw wobec zjawiska aborcji wzrósł o kilkanaście punktów procentowych w ciągu ostatnich 20 lat: z poziomu ok. 35 % w 1991 r. do poziomu 50 % w 2010 r. W ostatnim raporcie CBOS dt. aborcji czytamy także: "W ostatnich latach zmalało również poparcie dla prawa do aborcji, jeśli kobieta jest w trudnej sytuacji osobistej (o 15 punktów od 2002 roku) lub po prostu nie chce mieć dziecka (o 9 punktów od 1999 roku)". Za aborcją bez ograniczeń opowiada się obecnie zaledwie 5 % respondentów - wynika z badań GfK Polonia. Z kolei dane OBOP z czerwca 2003 r.mówią o 81 % zwolennikach (50 % na "tak", 31 % na "raczej tak") ochrony prawnej życia dzieci nienarodzonych.

Analizując skalę tzw. podziemia aborcyjnego w Polsce i tzw. turystyki aborcyjnej Polek trudno nie brać pod uwagę tych danych.

Podsumowując, należy podkreślić, że podawane przez środowiska SROM-u oraz Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny liczby 10 000 do 30 000 określające rzekomą skalę turystyki aborcyjnej Polek do Wielkiej Brytanii są pozbawiona jakiegokolwiek umotywowania w faktach. Nagłaśnianie nieprawdziwych danych jest elementem ideologicznej walki tychże środowisk o legalizację aborcji w Polsce. Trzeba też, odwołując się do cytowanych wyżej badań opinii publicznej stwierdzić, że walka o powrót aborcji na życzenie jest prowadzona wbrew udokumentowanym przez najważniejsze polskie ośrodki badawcze opiniom społecznym, a w przypadku takich działań jak akcja grupy SROM dochodzi także do wprowadzenia w poważny błąd opinii społecznej.

Opracowali:

dr Irena Kowalska
dr inż. Antoni Zięba

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka

Warszawa-Kraków, sierpień 2010 r.
Źródła:

1. National Statistics, Departament of Health, "Statistical Bulletin.
Abortion Statistics. England and Wales 2009"
2. "Turystyka aborcyjna kwitnie wśród Polek", Gazeta Prawna, 10.08.2010
3. Marcin Marczak, "SROM kłamie. Aborcja na Wyspach nie jest bezpłatna", Newsweek, 1.04.2010
4. CBOS, Komunikat z badań BS/100/2010, "Opinie na temat dopuszczalności aborcji"


Źródło: www.pro-life.pl

KOMENTARZE

Brak komentarzy

zostaw komentarz

SPONSORZY:

Poczta Polska Bank Pocztowy

PARTNERZY MEDIALNI:

Radio Plus Przewodnik Katolicki Areopag XXI

PARTNERZY:

Rycerze Kolumba Caritas Sanktuarium Bożego Miłosierdzia Ruch Światło-Życie Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży PSPO
NCK NCK
Copyright Franciszkanska3.pl | Hosting zapewnia Onet.pl