Anna Wiatr Januszewska - "Ślady Alabastru"
poniedziałek, 5 września 2011
Wernisaż we wtorek 20 września 2011 o godz. 18
Wystawa czynna od 21 września do 1 października 2011
od wtorku do soboty, w godzinach 13-17
Kraków, ul. Pijarska 2
Anna Maria Wiatr Januszewska urodzona w 1979 r. w Gorlicach. Ukończyła studia na ASP w Poznaniu. Dyplom z wyróżnieniem w dwóch zakresach:
- Fotografii na Wydziale Multimediów, w Pracowni Klasycznych Tematów Fotografii prof. Piotra Wołyńskiego
- Pedagogiki Sztuki, Krytyki i Promocji Sztuki na Wydziale Edukacji Artystycznej, promotor pracy dr hab. Renata Rogozińska.
Wyróżnienie honorowe w Konkursie im. Marii Dokowicz o najlepszy dyplom Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu w 2004 roku
2003-2004 studia na Akademie Výtvarných Umění w Pradze (I Pracownia Grafiki prof. Jiří Lindovský)
Od 2004 nauczyciel plastyki i fotografii, instruktor warsztatów plastycznych i fotograficznych.
OPCYJNOŚĆ* OBECNOŚCI – EMANACJE/prace Anny Wiatr/
Marta Nizioł-Wojniusz
Kiedy świat odbierany jest przez nas nie jako rzecz relatywna, lecz jako ciężar bytu, rzeczywistość staje się naszym wnętrzem. Każda rzecz ma ten sam ciężar bytu (pył, skała, człowiek, wiatr czy szklanka).
[Koji Kamoji]
O swoich fotografiach – obrazach Anna mówi: ślady, określając je jako przejawy bliskości (za Walterem Benjaminem). Te ślady zostają wytropione za pomocą szczególnego narzędzia, światła, które wyłuskuje je z czasu, jednocześnie czas wykorzystując jako wspólnika, nie zaś unieważniając. Upływ czasu, którego liczni się wstydzą, który może przejmować złością, działa na korzyść artystki, która posiada wyjątkowe jego wyczucie. Podobnie rzecz ma się ze światłem: Anna potrafi zobaczyć światło – nie odbite od przedmiotów, ludzi, ale emanujące z nich i przy współpracy z czasem uchwycić je, zatrzymać, nie naruszając jego delikatnej natury. Światło jako medium jest wspólnym mianownikiem wszystkich fotografii, jednak w pracach Anny światło staje się też POWODEM do ich wykonania.
Istnienie samo w sobie przesiąknięte jest przestrzenią i czasem, a fotografia poprzez UWIECZNIANIE wyzwala istnienie z czasowości. Tu należy podać rozróżnienie na fotografię efektywną i potencjalną. Pierwsza, dając wynik, odmawia wizerunkowi przemiany w czasie – unieruchamia go, przez co niemożliwe staje się jego stopienie z przestrzenią, podczas gdy druga, do tego rodzaju zaliczę prace Anny, dopuszcza wpływy i przemianę, będące właściwościami życia. (...)W sposób bardziej subtelny pewien rodzaj interaktywności proponuje Anna samej rzeczywistości, nie próbując jej przyłapać w pożądanej przez siebie konfiguracji, ale zapraszając do współpracy światło, przypadek i ludzi. Powodem takiej postawy nie jest poczucie niemocy wobec dookolności, ale czułość dla niej – nie jest to zatem poddanie się, rezygnacja, lecz ODDANIE, w sensie podzielenia, ale też dowód oddania wskazujący na istnienie związku uczuciowego między Anną a ludźmi i światłem, które afirmuje oraz przypadkiem, który co najmniej lubi. (...)
W pracach – pejzażach przestrzeń oswojona wzrokiem otwiera się, następnie przytrzymana w obiektywie staje się miejscem, zagnieżdża w pamięci jak ziarno w ziemi i zaczyna kiełkować już jako nowe życie. Litania miejsc: Lwów, Głobikowa, Żurawno, Kałusz, Gorgany, Polna, które stają się intymne jak portrety oraz ludzie, których skadrowane życie nie ulega ograniczeniu, ale uprzestrzennieniu poprzez ujawnienie, że każde z nich jest tajemnicą – której nie należy odsłaniać, ale uszanować. Można to odczuć w sposób uwydatniony w pracach-dokumentach z Żurawna: pierwsze zdjęcia z 2003 roku wykonane w miejscu pochodzenia przodków to jakby szukanie śladów, proces docierania do pamięci świadków czasu odległego, rozmienionego na drobiazgi wspomnień, detali. Kolejne zdjęcia, wykonane cztery lata później, to pochylenie się nad samymi 'śladami' – ludźmi i przedmiotami pamiętającymi Czasy Alabastru i Dziadków Anny. Oba cykle nie stanowią jednak dokumentacji sensu stricto, a raczej rozważania nad czasem odnalezionym, subiektywnym mocą jednostkowych pamięci [stanowiących przeciwległy biegun dla ogólnej historii].
Badamy stopień wytrzymałości
Pamięci i mowy tej pamięci. Przestajemy
Badać, gdy przedmiot badany zaczyna
pod naporem
Badania pękać; ledwie zarysowuje się echo
I cień jaskółki, i we własnym pęknięciu (rysie)
Przedmiot ginie (staje się czymś innym,
Nie wytrzymał echa i cienia, części tej
Mowy nie mają już echa i cienia; plamy)
[Granica wytrzymałości, Witold Wirpsza]
*OPCYJNOŚĆ to nie opcjonalność, czyli obecność opcji, ani już gotowy zestaw tychże [wyłuskanych z potencjalności]; to założenie że istnieje możliwość powołania opcji do życia, które istnieć mają jako zapas – rozwinięcie danego punktu/problemu, do którego docieramy, z którym mamy się zmierzyć, który stanowi jednocześnie punkt wyjścia.
Opcyjność to wiara w ciąg dalszy. Zakłada pojawienie się błędu jako nieoczekiwanego, które można (by) wtedy uznać za kolejną opcję; dopuszcza też rozwidlenie, rozdroża – w równym stopniu, co bezdroże. Zatem jest niewartościującym przygotowaniem na cokolwiek.
Fragmenty tekstu przewodniego z katalogu Ślady towarzyszącego wystawie w Małopolskiej Galerii Sztuki „Dwór Karwacjanów” w Gorlicach w 2007 r.
Upływ czasu, którego liczni się wstydzą, który może przejmować złością, działa na korzyść artystki, która posiada wyjątkowe jego wyczucie. Podobnie rzecz ma się ze światłem: Anna potrafi zobaczyć światło – nie odbite od przedmiotów, ludzi, ale emanujące z nich i przy współpracy z czasem uchwycić je, zatrzymać, nie naruszając jego delikatnej natury. Światło jako medium jest wspólnym mianownikiem wszystkich fotografii, jednak w pracach Anny światło staje się też POWODEM do ich wykonania.
(…)Przestrzeń oswojona wzrokiem otwiera się, następnie przytrzymana w obiektywie staje się miejscem, zagnieżdża w pamięci jak ziarno w ziemi i zaczyna kiełkować już jako nowe życie. Litania miejsc, które stają się intymne jak portrety oraz ludzie, których skadrowane życie nie ulega ograniczeniu, ale uprzestrzennieniu poprzez ujawnienie, że każde z nich jest tajemnicą – której nie należy odsłaniać, ale uszanować. Można to odczuć w sposób uwydatniony w pracach-dokumentach z Żurawna: pierwsze zdjęcia z 2003 roku wykonane w miejscu pochodzenia przodków to jakby szukanie śladów, proces docierania do pamięci świadków czasu odległego, rozmienionego na drobiazgi wspomnień, detali. Kolejne zdjęcia, wykonane cztery lata później, to pochylenie się nad samymi 'śladami' – ludźmi i przedmiotami pamiętającymi Czasy Alabastru i Dziadków Anny. Oba cykle nie stanowią jednak dokumentacji sensu stricto, a raczej rozważania nad czasem odnalezionym, subiektywnym mocą jednostkowych pamięci [stanowiących przeciwległy biegun dla ogólnej historii].
OSTATNIE KOMENTARZE
- mam nadzieje ze bedzie dobra pogoda bo sie wybieram
- Szczególne podziękowanie dla Ojca Piotra od grupy Nr5 za opiekę,wycerpujące informacje,m...
- Uważam, że to bardzo dobra inicjatywa. Pełna optymizmu, normalności, pełna dobra. Oby więcej te...
- Skoro pierwszy tytuł to aż się prosiło, by otrzymał go Ojciec Święty, bo chyba nikt nie ma wątp...
- Dlaczego siostry elżbietanki sprzedały od razu ziemię za 30 mln, skoro można ją było sprzedać z...
- Prosze za Twoim wstawiennictwem Kochany Ojcze Swiety Blogoslawiony Janie Pawle II o zdrowie dla...
- Błogosławiony Ojcze Święty dziękuję za wszystkie łaski otrzymane, proszę o wstawiennictwo i opi...
- bardzo proszę by wrócił by kochał tak jak ja dzwonił i chciał być blisko
- Ojcze Święty proszę nie opuszczaj mnie, proszę o dar miłości i macierzyńtwa. Przede wszystkim p...
- Błogosławiony Ojcze Święty dziękuję za otrzymane łaski,które wyprosiłeś dla mnie u Boga...














KOMENTARZE
Brak komentarzy
zostaw komentarz