A kiedy zabrakło wina…
wtorek, 21 lutego 2012
Czytając książkę o. Pawła Sambora OFM „A kiedy zabrakło wina…”, miałam przed oczami małżeństwa, które utknęły, jak to określa autor za św. Janem od Krzyża, w ciemności nocy. …Chodzą po omacku. Czasami szukają rozwiązania, ale zwykle uważają, że nic już nie można zrobić. Próbowali, ale wciąż się ranią, wciąż coś wychodzi nie tak. Słyszą w ciemności różne głosy, podpowiedzi. Słyszą własne lęki, emocje, urazy. Idą za nimi i grzęzną coraz bardziej.
O. Paweł Sambor od kilku lat prowadzi rekolekcje dla małżeństw. Służy pomocą w znajdowaniu przyczyn kryzysu, w którym znaleźli się małżonkowie. Razem z nimi odkrywa duchowość małżeńską, skupiając się przede wszystkim na perspektywie nocy i kryzysu. Nie dlatego, że w miłości małżeńskiej nie ma pięknych chwil lub jest ich mniej, ale dlatego, by pomóc, by pokazać, że noc ciemności nie jest brakiem miłości, ale wezwaniem do dojrzewania w niej. Noc paradoksalnie objawia nam prawdę o nas samych i uświadamia nam pozorność świateł, które uważaliśmy za naszych przewodników w miłości (uczucia i emocje).
Słowo Boże, które towarzyszy tym poszukiwaniom, to cud w Kanie Galilejskiej (J 2,1-11). To Słowo w naturalny sposób narzuca się, gdy myślimy o małżeństwie. Jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego 1613: Kościół nadaje wielkie znaczenie obecności Jezusa na godach w Kanie. Widzi w tym potwierdzenie, że małżeństwo jest czymś dobrym, oraz zapowiedź, że od tej pory będzie ono skutecznym znakiem obecności Chrystusa.
Chociaż opis cudu w Kanie jest znany, to pod wpływem autora książki rozważamy go w zupełnie nowy sposób. Pierwsze wino o. Paweł Sambor porównuje do miłości zakochania. Kiedy zaczyna jej brakować, a tak dzieje się w naturalny sposób w małżeństwie i związane jest z dojrzewaniem w miłości, Maryja wskazuje na Jezusa. Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. A Jezus nie daje gotowego rozwiązania, ale każe zaczerpnąć wody codzienności. Zagłębić się we własne serce i serce małżonka. Czy się uda? Czy źródło nie jest wyschnięte? …I
potem rodzi się kolejny problem. Trzeba zmierzyć się z zaufaniem Słowu Jezusa, wbrew ludzkiej logice. Zanieść wodę staroście. Przecież nie tego oczekiwano. Brakuje wina, nie wody!
Drugie wino, przemieniona codzienność przychodzi jako dar, będąc jednocześnie owocem ludzkiej pracy. Tak też miłość małżeńska, która rodzi się na tej ziemi, tutaj również dojrzewa, a jej ostateczne spełnienie znajduje się tylko w Bogu, który dopełni naszą miłość tym, czego w niej zabrakło, jeśli tylko szczerze staraliśmy się kochać zarówno Boga, jak i bliźniego.
Katarzyna Budyś/Fra3.pl
OSTATNIE KOMENTARZE
- mam nadzieje ze bedzie dobra pogoda bo sie wybieram
- Szczególne podziękowanie dla Ojca Piotra od grupy Nr5 za opiekę,wycerpujące informacje,m...
- Uważam, że to bardzo dobra inicjatywa. Pełna optymizmu, normalności, pełna dobra. Oby więcej te...
- Skoro pierwszy tytuł to aż się prosiło, by otrzymał go Ojciec Święty, bo chyba nikt nie ma wątp...
- Dlaczego siostry elżbietanki sprzedały od razu ziemię za 30 mln, skoro można ją było sprzedać z...
- Prosze za Twoim wstawiennictwem Kochany Ojcze Swiety Blogoslawiony Janie Pawle II o zdrowie dla...
- Błogosławiony Ojcze Święty dziękuję za wszystkie łaski otrzymane, proszę o wstawiennictwo i opi...
- bardzo proszę by wrócił by kochał tak jak ja dzwonił i chciał być blisko
- Ojcze Święty proszę nie opuszczaj mnie, proszę o dar miłości i macierzyńtwa. Przede wszystkim p...
- Błogosławiony Ojcze Święty dziękuję za otrzymane łaski,które wyprosiłeś dla mnie u Boga...














KOMENTARZE
Brak komentarzy
zostaw komentarz